Teraz przeprowadzamy już "poważne" rozmowy. Pięknie, całymi zdaniami opowiadasz np. jak było z Tatą w zoo i jakie widziałaś zwierzątka, jak było u Babusi albo w przedszkolu. Mówisz od rana do wieczora praktycznie bez przerwy i jest to cudowne słyszeć od świtu Twój słodki głosik a czasami trochę męczące ale i tak cudowne.
Wśród tej słodkiej paplaniny zdarzają się wyjątkowe perełki, kiedy cytujesz i lekko przetwarzasz teksty zasłyszane w ulubionych bajkach. Stąd zapewne wziął się ten hit: wczoraj idąc przez pokój podniosłaś rączki do góry jakbyś chciała pozdrowić tłumy i oznajmiłaś:
- Panowie i panowie! nie bójcie się, to Julka!
Albo kiedy zaaferowana biegniesz przez dom krzycząc jak w "Dorze Odkrywczyni":
- Udało się! Udało się!
Teraz jest etap Dory, przeszliśmy przez etap "Misia w wielkim niebieskim domu", "Małej księżniczki", "Ulicy sezamkowej", "Świnki Pepy", teraz jest etap "Dory" i "Scooby Doo" oraz nieprzerwanie, niezmiennie zawsze ale to zawsze jest etap Pingu.
Pięknie śpiewasz piosenkę z Scooby Doo: "Bubi du wlacaj tu potsebna nasa pomoc" ;)
Miewasz zmienne nastroje, takie swoje foszki. Szczególnie kiedy budzisz się z drzemki. Wczoraj obudziłaś się i zaczęłaś mnie wołać miauczącym głosikiem co nie wróży nic dobrego. Kiedy podeszłam do drzwi usłyszałam: "Nie Musia, nie idź, nie idź" ( co w tym wypadku znaczy "nie przychodź tu"), no więc sobie poszłam ale zaraz zaczełaś wołać od nowa, i że chcesz na rączki.
Usiadłam z Tobą na kolanach przy stole, Ty zawsze wolisz żebym Cię nosiła, i cmoknęłam w czubek głowy w te pachnące ciepłe loki. Wytarłaś główkę ze złością, zeszłaś z moich kolan mówiąc : - "Musia, nie ca-łuj Ju-lę!", poszłaś urażona do swojego pokoju i zaczęłaś walić w bęben. :)) No no, nie ma żartów.
---
- O, bzydka pogoda. Descyk pada, troche, nieduzo, malutko, tyci-tyci, descyk-dzidziuś.
---
- Jedzie kaletka, io-io, jedzie dzidziuś chory, baldzo boli bzusek, jedzie kaletka sybko to zablać dzidziusia do doktola.
---
Wychodzimy z przedszkola z Twoją mała walizeczką, w której trzymałyśmy zapasowe rzeczy.
Jula: To Juli walizecka.
Mama: Oczywiście, że Twoja.
Jula: To walizeczka do banku.
Mama: ?? Do banku?? A po co Ci walizeczka do banku?
Jula: Nosić piniążki.
---
- Jula gotuje Musi małą kawę i palówki. Mas Musia, pij, nie gorące, ciepe jest.
---
Mama: Jesteś najpiękniejszą istotą na świecie.
Jula: Nie, nie jestem piekna.
Mama: Jak to?! Nie jesteś piękna?!
Jula: Nie, ja jestem nowa. Musia jest piękna.